O Nas

Zaczęło się od jednej prostej obserwacji: walka o mycie zębów to nie problem z dzieckiem. To problem z narzędziem.

Każdy rodzic, z którym rozmawialiśmy, znał ten wieczór na pamięć. Zmęczone dziecko, zmęczony rodzic, łazienka o 20:00. Zacięte usta. Płacz. Albo przymus, który zostawia smród w powietrzu przez resztę wieczoru. Próbowali szczoteczek z bajkami, elektrycznych, apek z minutnikiem, naklejek za każde mycie. I za każdym razem to samo - działa tydzień, dwa, potem przestaje. Produkt ląduje w szufladzie, a walka wraca.

Nikt nie traktował tego jako prawdziwego problemu do rozwiązania. Branża sprzedawała rodzicom kolejne wersje tego samego - szczoteczkę z inną naklejką, w innym kolorze, z inną postacią z bajki. Jakby problem leżał w tym, że dziecko jeszcze nie trafiło na swojego ulubionego bohatera.

My uznaliśmy to za problem mechaniczny. Dziecko opiera się szczoteczce, bo szczoteczka działa na jego buzi w sposób, którego ono nie toleruje - nie dlatego, że jest trudne, uparte, czy źle wychowane. I jeśli zmienimy mechanikę - cały wieczór wygląda inaczej.

Nie obiecujemy cudów. Obiecujemy, że zanim tu trafiliśmy, zadaliśmy sobie inne pytania niż wszyscy inni przed nami. I stoimy za tym, co robimy.